Notatka biograficzna P. Marianny Olszewskiej.
: 02 gru 2016, 17:22

Pani Marianna Olszewska urodziła się 8.09.1948r. we wsi Tarzymiechy w pow. krasnostawskim. Z zawodu nauczycielka. Ukończyła filologię polską na UMCS w Lublinie. Mieszka w Krasnobrodzie. Była współzałożycielką i członkinią, a także przez pewien czas kierownikiem zespołu folklorystycznego „Wójtowianie", dla którego pisała też piosenki i komponowała melodie.
Wydała kilka tomików poetyckich: „Smak jesiennych poziomek" (2001), „Spacerkiem" (2004), „Z niebem w oczach" (2009). Jej wiersze drukowane były na łamach „Gazety Krasnobrodzkiej", w antologii poezji religijnej dla dzieci „Promyki dobroci i radości" (Nowy Sącz 2005), a także przetłumaczone na język ukraiński i wydane w zbiorach poezji ukraińskiej poetki Nadii Panczuk.
W roku 2008 ukazało się drugie wydanie „Smak jesiennych poziomek". W dniu 8 lutego 2015 roku w Krasnobrodzkim Domu Kultury odbyła się promocja najnowszej książki Marianny Olszewskiej pt. „Krasnobrodzkie klimaty".
We wstępie do tomiku wierszy "krasnobrodzkie Klimaty' napisała:
Pierwszy raz usłyszałam o Krasnobrodzie…
Nie, najpierw usłyszałam nie o Krasnobrodzie – miejscowości, lecz o krasnobrodzkich odpustach. A głównie to o jednym, tym, który odbywa się 2. lipca, czyli w uroczystość Nawiedzenia NMP, zwany tu zwyczajowo „Matką Boską Jagodną”.
Opowiadała mi o nim moja mama, kiedy byłam jeszcze dzieckiem i mieszkałam o jakieś 50 kilometrów od Krasnobrodu. Niby to niedaleko, ale w tamtych czasach ( lata 50-te ubiegłego stulecia ) to była odległość – zwłaszcza dla dziecka – niewyobrażalna. I chyba tylko dla dziecka, bo mój późniejszy teść w tamtych czasach z dwojaczkami w tobołku na plecach pokonywał pieszo odległości znacznie większe, by te dwojaczki sprzedawać na odpustach i jarmarkach.
No więc o odpuście opowiadała mi moja mama i to tak barwnie, że całym sercem zapragnęłam na ten odpust pojechać. Znalazłam nawet w szkolnym atlasie na mapie stację kolejową Krasnobród i przekonywałam mamę, że wystarczy wsiąść do pociągu… I zupełnie nie mogłam zrozumieć, że stacja kolejowa Krasnobród znajduje się kilkanaście kilometrów od… Krasnobrodu. ( Dziś jest to stacja Józefów Roztoczański.)
Podróż autobusem wiązała się z pewnymi utrudnieniami, ale mama obiecywała mi, że „na przyszły rok może pojedziemy”.
Kiedyś obiecała mi, że „na przyszły rok na pewno pojedziemy”. Ale nie pojechałyśmy – znów brak czasu i pieniędzy… No cóż, rozumiałam te argumenty, ale rozbeczałam się niesamowicie. Wtedy mama wzięła mnie na kolana, przytuliła i powiedziała dokładnie tak: „Dziecko, dorośniesz, będziesz miała swoje pieniążki, pojedziesz do Krasnobrodu, ile razy zechcesz. A może ci jeszcze zbrzydnie ten Krasnobród!” Kochana mama…
Ale Krasnobród mi nie zbrzydł, choć mieszkam w nim od 40 lat, a doliczając lata przeżyte w okolicach – to i dłużej. Ale mi nie zbrzydł, choć czasem się dziwię nawet: dlaczego? I co roku uczestniczę we wszystkich krasnobrodzkich odpustach.
Tu znalazłam swoje miejsce na ziemi i tu wciąż doznaję widomej opieki Matki Bożej Krasnobrodzkiej. Codziennie patrzę na urodę tej ziemi, oddycham wciąż cudownie świeżym roztoczańskim powietrzem, ale i dostrzegam też, jak w pogoni za pieniądzem i nowoczesnością powoli niszczy się to, co tu najpiękniejsze: piękną przyrodę.
Pisząc o krasnobrodzkiej ziemi, czerpiąc pełnymi garściami z jej urody, spłacam w jakiś swoisty sposób pewien dług wobec niej. Stąd też kolejny mój tomik, jak kolejna rata spłacanego długu wobec ziemi i wobec ludzi, którym służyłam, jak umiałam i którym nadal pragnę służyć.
Mam zaszczyt być Kolegą ze Liceum Pedagogicznego i z pracy Marysi.
Z prawdziwą przyjemnością zamieszczał będę Jej wiersze , oczywiście za Jej zgodą na Naszym Forum